poniedziałek, 10 lutego 2014

4.

*Justin*
-Masz coś dla mnie, Bieber?- zapytał Carlos, kiedy staliśmy obok mojego samochodu.
-Zależy czy Ty coś dla mnie masz- powiedziałem uchylając okulary przeciwsłoneczne.
Brunet rozejrzał się, czy oby na pewno nikt nas nie obserwuje i w prawą dłoń wsunął mi pieniądze. Lewą dłonią podałem mu paczuszkę z białym proszkiem. Carlosowi rozszerzyły się źrenice jak małemu dziecku w sklepie ze słodyczami. Schował pospiesznie heroinę do tylnej kieszeni jeansów i uśmiechnął się szeroko. 
Rzygać mi się chciało na jego widok. Był narkomanem od dwóch lat i wyglądał jak cień człowieka. Miał taką smukłą twarz, że wydawało się, jakby kości policzkowe za chwilę miały przebić mu skórę. Pod zielonymi oczami miał ogromne sińce, a na rękach wiele blizn od strzykawki. Był tak chudy, że jeansy, które normalnie są obcisłe, na nim dosłownie wisiały. Biała podkoszulka była poplamiona i dziurawa. Mieszkał w jakiejś ruderze, ale ćpanie mu wystarczało.
Był jednak stałym klientem i zawsze miał pieniądze, więc nie narzekałem. Nawet nie wiem jak je zdobywał, bo na pewno nie  w normalnej pracy. Czasami, kiedy był na głodzie bawiłem się nim i przedłużałem czas, w którym dam mu towar,  a on prawie płakał. Sam wszedł w te gówno, więc jest sobie winien.
-Nie zaćpaj się- powiedziałem tylko i wsiadłem do mojego czarnego porsche.
Carlos kiwnął głową i odszedł pospiesznie, żeby tylko w jakimś ciemnym rogu sobie władować.
Tak, jestem dilerem, ale nie biorę heroiny, bo nie chcę wpakować się w takie gówno, w jakie oni wpadli. Codziennie widzę ludzi takich jak Carlos i dziękuję Bogu, że mi wystarczają inne używki. Kiedy zaczynałem jako diler, często miewałem koszmary z nimi w roli głównej. Skóra i kości, a do tego ten pusty wyraz twarzy. Otępiali po władowaniu i zdesperowani na głodzie. Nie jestem głupi i wiem, że Carlos jeszcze trochę pociągnie i wystarczy większa dawka, a będzie po nim. Złoty strzał. Śmierć jest jedynym wybawieniem, bo takie życie nie ma sensu.
Przekręciłem kluczyk w stacyjce i odpaliłem papierosa. Zaciągnąłem się mocno mając jeszcze przed oczami podniecenie w oczach Carlosa na widok heroiny. Zdążyłem przyzwyczaić się już do tego widoku, ale i tak przerażające jest to, co się z nimi dzieje.
Do domu miałem 5 minut, więc zdążyłem spalić papierosa i zaparkowałem pod moim blokiem. Wysiadłem z samochodu i minąłem kilku 15-16latków paradujących z papierosami w ustach. Na mój widok rozmowy ucichły, a  ja w duchu cieszyłem się, że budzę respekt wśród „blokowego” towarzystwa.
Windą wjechałem na 5 piętro i przekręciłem kluczyk w zamku, żeby dostać się do mieszkania.  -Ryan, otwórz okno!- krzyknąłem, kiedy zdejmowałem kurtkę w przedpokoju.
Wszędzie było pełno dymu, najwyraźniej mój przyjaciel próbował coś ugotować. Wszedłem do salonu i ujrzałem bruneta leżącego na kanapie. Ryan oglądał mecz Chicago Bulls, z papierosem między palcami prawej dłoni. Na stole poniewierały się puszki po piwie, talerze i jakieś opakowania.
-Ktoś tu był?- zapytałem.
-Jack wpadł na piwo- powiedział i wzruszył ramionami nie odwracając się nawet, by na mnie spojrzeć.
Poszedłem do kuchni i złapałem się za głowę. Jeszcze większy syf niż w salonie. Na blacie rozlana była jakaś masa, łyżki i talerze były wszędzie, a w zlewie leżała przypalona ścierka i patelnia. Tego już było za wiele. Nie było mnie 2 godziny.
-Kurwa, Ryan, co Ty zrobiłeś!?- wydarłem się na niego wchodząc z powrotem do pokoju.
-Próbowaliśmy robić naleśniki- powiedział i zaczął się chichrać jak jakiś idiota.
Moja cierpliwość się skończyła.
-Zapierdalaj to posprzątać! Nie po to płacę za wynajem,  żebyś Ty zrobił z mieszkania jakiś chlew.
Ryan wstał z kanapy i zgasił niedopałka w popielniczce wyraźnie sfrustrowany moim wybuchem.
-Weź wyluzuj, stary- powiedział, a ja poznałem po jego oczach, że jest naćpany.
Ryan miał w zwyczaju, że mógł nachlać, albo naćpać się do nieprzytomności, co mu się często zdarzało. Sam czasem zapaliłem jointa, ale jemu to nie wystarcza. Przesadza. Traktuję go jak brata, dlatego pilnuję go jak tylko mogę. Tym razem nie wytrzymałem i wymierzyłem mu potężny cios w szczękę. Zatoczył się, a ja przycisnąłem go mocno do ściany. Nie miał siły by się obronić, więc z łatwością przytrzymywałem go tylko lewą dłonią. Widziałem po jego oczach, że ma ochotę  mi oddać, ale jest zbyt słaby.
-A to za co?- zapytał.
Posłałem mu jedno z najbardziej nienawistnych i pogardliwych spojrzeń i wypuściłem go  z mojego uścisku. Kumpel pocierał szczękę dłonią, kiedy ja zdenerwowany odpaliłem kolejnego papierosa.
-Jak złapią Cię naćpanego to i mnie z łatwością przyskrzynią, a jestem w większym bagnie niż Ty.
-Odpierdol się. Będę robił co chcę, nie pouczaj mnie, Bieber- powiedział zaciskając pięści.
-Jak Ci się nie podoba, zawsze możesz się wyprowadzić.
Ryan nic nie odpowiedział, tylko patrzył na mnie morderczym wzrokiem. Mógł sobie gadać co chciał, ale i tak nie miał się gdzie podziać. Tak samo jak ja uciekł z domu w pogoni za marzeniami, a jesteśmy tam, gdzie jesteśmy.
Wszedłem pod prysznic, a gorąca woda rozluźniała moje napięte mięśnie. Nic mi się nie chciało, najchętniej poszedłbym spać, ale nie mogłem tego zrobić ze świadomością, że Ryan leży naćpany.
Przebrałem się  w świeże ciuchy i wybrałem numer do Jennifer. Odebrała po trzecim sygnale.
-Halo?- zapytała.
-Przyjedź- powiedziałem prawą ręką przykładając telefon do ucha, a lewą układając włosy.
-Zaraz będę.
Po 15 minutach, w ciągu których ogarnąłem wystarczająco kuchnię, bo mój przyjaciel chichotał do wyłączonego telewizora, Jennifer zapukała do drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem, że zdyszana stoi w progu drzwi. Rude włosy upięła w kok, a na sobie miała rozciągniętą bluzę i czarne jeansy.
-Biegłaś po schodach?- zapytałem unosząc jedną brew do góry.
-Winda jest dla mnie zbyt wolna. Co zrobił?
Wpuściłem ją do środka, zamknąłem drzwi i oparłem się o ścianę.
-Posłuchaj Jen, nie jestem jego niańką. Jeżeli dalej będzie się tak zachowywał, to po prostu wyrzucę go z domu. Jakby złapali go zaćpanego, od razu doszli by do mnie, a ja miałbym gorzej przesrane niż on, uwierz mi.
Wyminęła mnie i poszła do salonu. Ubrałem kurtkę i wyszedłem słysząc jeszcze jak na  niego krzyczy. Wiele razy widziałem jej załamaną, bezradną i zapłakaną twarz, dlatego zawsze wychodzę. Tchórz ze mnie, ale nie mogę patrzeć jak Ryan niszczy życie sobie i jej. Są parą od roku, a Jennifer za bardzo go kocha by się rozstać. Boi się rozłąki, dlatego nie każe mu iść na odwyk. Wiele razy powtarzałem mu, żeby skończył, spasował, nic to jednak nie dawało.
To ja zabrałem go  z Kanady i to siebie obwiniam za to, jaki się stał. Mogłem na początku kazać mu przestać, ale nie zrobiłem tego. Myślałem, że to tylko zabawa. Ryan bierze heroinę od pół roku. Kiedy jest na głodzie, błaga mnie, żeby coś mu dał. Nigdy tego nie zrobiłem. Sam jednak wie jak zdobyć potrzebny mu towar.
Szedłem ulicą, kiedy poczułem wibracje w kieszeni. Wyjąłem mojego iPhone'a i zobaczyłem, że dzwoni Jason.
-Co jest?- zapytałem kopiąc leżącą na chodniku puszkę.
-Cześć, Justin. Za 15 minut zaczyna się trening. Grasz z nami?
-Niech będzie. Zaraz przyjadę- powiedziałem i rozłączyłem się.
Skręciłem w moją ulicę, mijając po drodze ludzi, którzy zobaczywszy mój wyraz twarzy schodzili mi z drogi.
Wsiadłem do porsche i odpaliłem papierosa. Z tylnego siedzenia samochodu wyciągnąłem torbę, a z niej wyciągnąłem koszulkę i spodenki do kosza. Przebrałem się i jechałem w stronę boiska.
Zdecydowanym krokiem wszedłem na tartan i kątem oka zobaczyłem, że ławki są prawie puste. Było kila dziewczyn, ale nie dostrzegłem tam Victorii. Może to i dobrze.
-Siema- powiedziałem do chłopaków i po rozgrzewce zaczęliśmy grać.
Chciałem dać z siebie wszystko, wyluzować się trochę. Wiedziałem, że kiedy skończymy mecz, będę musiał wrócić do mojej chorej codzienności, ale starałem się o tym nie myśleć.
Graliśmy już godzinę i byłem na maxa zmęczony i sfrustrowany, bo tego dnia nie szło mi najlepiej. Jason ogłosił koniec meczu i zmęczony powlokłem się na ławkę. Zdziwiłem się, że jeszcze nie usłyszałem piskliwego głosu gratulującego kumplowi, jakby co najmniej wygrał jakąś wojnę. Spojrzałem w stronę Jasona i dostrzegłem, że stoi sam. Podszedłem do niego zdziwiony.
-Gdzie Twoja dziewczyna?- zapytałem biorąc łyk wody.
-W domu- powiedział głosem wypranym z emocji.
Nie jestem dobry w pocieszaniu ludzi ani nawet słuchaniu, także wolałem nie zagłębiać się w jego świat. Po chwili sam się odezwał.
-Justin, mam do Ciebie sprawę.
Pokazałem mu ręką, żeby  kontynuował. Drapał się nerwowo po karku, więc coś musiało być na rzeczy.Odpaliłem papierosa.
-Nie jest tajemnicą co robisz, a ja potrzebuję towaru.
Aż zakrztusiłem się dymem papierosowym. Jason Black, grzeczny chłopiec.Chce narkotyki. Nie mogłem  w to uwierzyć.
-Co? Ty?!
-Nie ja, mój kumpel. Za tydzień jest impreza, a on chce dostać jakiegoś kopa.
Nie uwierzyłem mu z tym kumplem. Jakby naprawdę tak było, ten "kumpel" sam by do mnie przyszedł w tej sprawie. Szanuje Jasona, dlatego skłamałem.
-Nie mam już niczego.
Jason zrobił zawiedziona minę, ale gdyby zobaczył moich klientów....
-Co to za impreza?- zapytałem ciekawy.
-To urodziny Victorii. Cyba nie jesteś zdziwiony, dlaczego nie masz zaproszenia.
-Nie rozumiem.
-Nie wiem co jej zrobiłeś, ale ona cię nienawidzi. Wczoraj całą drogę tak Cię wyzywała, że aż sam byłem zdziwiony jej słownictwem. Musiałeś ją nieźle wkurzyć.
Nie wiedziałem, że jest taka. Co prawda wczoraj była trochę pyskata, ale im bardziej zadziorna, tym fajniejsza.
-Powiesz mi, gdzie ta impreza?- zapytałem wiedząc już, że i tak się na niej pojawię. Z zaproszeniem, czy bez.


__________________________________________________________
Wiem, że trochę czasu minęło od ostatniego rozdziału, ale zrozumcie mnie. Nie miałam po prostu czasu. Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące opowiadania zadawajcie je tutaj: ASK.
A, no i jeszcze jedno. Mam do was ogromną prośbę. Czytasz- zostawiaj komentarz. To dla mnie ważne.


6 komentarzy:

  1. O MATKO TWÓJ BLOG JEST ŚWIETNY!!! CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ<33 INFORMUJ MNIE NA ASKU http://ask.fm/LalaLove6

    OdpowiedzUsuń
  2. przed chwila skonczylam czytac wszystkie rodzialy, i prawde mowiac twoj blog jest swietny, masz fajny i lekki styl pisania ;) szczeize to nigdy bym na niego nie weszla ze wzgledu, ze nie jestem beliberka ale na prawde historia swietna. jestem na bierzaco. zycze weny przy kolejnych rozdzialach i mam nadzieje, ze pojawia sie szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. super
    ask.fm/mistycznaluiza2

    OdpowiedzUsuń